Messenger, Instagram, SMS, WhatsApp. Wiadomość o dziewiątej, odpowiedź o dwudziestej pierwszej. Zobacz, co da się z tym zrobić naprawdę.
Pięć miejsc, jedna klientka
Messenger, Instagram, SMS, WhatsApp. I ta jedna wiadomość, której nie zauważyłaś.
Klientka napisała na Messengerze o dziewiątej rano. Zobaczyłaś ją o dwudziestej pierwszej, między jednym a drugim myciem głowy. Odpisałaś. Już nie chciała. Znasz to, bo nikt nie ogarnia pięciu skrzynek naraz przy pracy rękami.
Dlaczego to się rozsypuje
Każda klientka pisze tam, gdzie Cię znalazła. Jedna z reklamy na Facebooku, druga po zdjęciu na Instagramie, trzecia ma Twój numer od siostry i wysyła SMS.
Problem nie polega na tym, że masz pięć aplikacji. Polega na tym, że w żadnej z nich nie ma kalendarza. Odpisujesz o wolnych terminach z pamięci, potem przełączasz się do grafiku, potem wracasz i już nie wiesz, komu obiecałaś czwartek.
Powiem wprost, czego Belmira nie robi
Nie zassie Ci Messengera ani DM-ów z Instagrama. Nie ma takiej integracji i nie chcę udawać, że jest.
Robi coś innego. Zabiera z tych skrzynek to, co najważniejsze, czyli rozmowy o wizytach, i sadza je obok grafiku.
Rozmowa tam, gdzie wizyta
Każda klientka ma w Belmirze swój wątek. Piszesz do niej z jej karty w kartotece albo prosto z okna wizyty, a ona odpisuje u siebie na koncie. Cała historia rozmowy zostaje przy jej karcie, więc po pół roku widzisz, co ustalałyście, zamiast przewijać Messengera w poszukiwaniu jednego zdania.
W tym samym oknie masz też czat zespołu i wsparcie Belmiry. Dziewczyny piszą do Ciebie tam, gdzie klientki, tylko w osobnej zakładce, a klientka nigdy tego nie zobaczy.
Jak przenieść tam klientki
Nie każesz nikomu instalować kolejnej apki od dziś. Piszesz pierwsza z karty klientki, ona dostaje powiadomienie i odpisuje. Po dwóch, trzech wizytach większość zostaje tam sama, bo to wygodniejsze niż szukanie Twojego profilu wśród innych salonów.
Messenger zostaje do „cześć, widziałam u Ciebie paznokcie". Wszystko, co dotyczy terminu, zabiegu i zaleceń, dzieje się w jednym miejscu. O tym, ile klientek gubi się przez sam nieodebrany telefon, pisałem w Klientki, których nigdy nie widziałaś.
Wróćmy do tej wiadomości z dziewiątej rano. Gdyby przyszła do tego samego okna, w którym stoi Twój grafik, odpisałabyś między klientkami, patrząc na wolne terminy. Policz, ile razy w tym miesiącu szukałaś w telefonie rozmowy, o której pamiętasz tylko tyle, że gdzieś była.
Rozwijaj swój salon z Belmirą.
Kalendarz online, rezerwacje, kartoteki klientek, przypomnienia i statystyki — w jednym miejscu.
Załóż salon za 0 zł →