Klientka patrzy na znaczek na tablecie i mówi, że to nie ona. Zobacz, co pod tą zgodą zapisuje rysik, a czego nie podrobi nikt.
„To nie mój podpis"
Klientka wraca po trzech tygodniach z podrażnieniem po laserze i mówi, że nikt jej nie uprzedził o przeciwwskazaniach. Że żadnej zgody nie podpisywała. A kiedy pokazujesz jej kartę, patrzy na zamaszysty znaczek na ekranie i rzuca: to nie mój podpis.
I co teraz. Kartka gdzieś w segregatorze, skan da się obrysować, a Ty stoisz z czymś, co wygląda jak podpis, ale niczego nie dowodzi. Pokażę Ci, co z tym zrobiłem.
Kwadrat na szkle
Sama pewnie się nad tym zastanawiałaś. Klientka jedzie palcem albo rysikiem po tablecie, zostaje krzywy znaczek i pytanie, czy to się w ogóle liczy.
Podpis odręczny na ekranie działa jak każdy inny podpis. Kłopot w tym, że sam obrazek łatwo podważyć. Każdy potrafi narysować podobną krzywą. Dlatego nie chciałem zapisywać samego obrazka.
Co naprawdę zapisuje rysik
Gdy klientka podpisuje się aktywnym rysikiem, tablet widzi więcej niż linię. Widzi, jak mocno naciska w każdym punkcie, pod jakim kątem trzyma rysik, w jakim tempie prowadzi rękę, gdzie przyspiesza, a gdzie zawiesza. Tego nie da się odtworzyć z pamięci. Kształt można skopiować, sposób prowadzenia ręki już nie.
Belmira zapisuje ten sposób razem z podpisem pod zgodą. Nacisk, nachylenie rysika, dynamikę, znacznik czasu. Jeśli urządzenie tego nie przekazuje, bo ktoś podpisuje się palcem, podpis zapisuje się jako zwykły graficzny i widać to wprost. Bez udawania, że jest tam coś, czego nie ma.
Czego nawet Ty nie zobaczysz
Tu rzecz, która mnie samego trzymała najdłużej. Zapis nacisku i ruchu ręki to dane wrażliwe. Salon ich nie czyta i nie umie odczytać.
Surowy zapis podpisu ląduje u Ciebie zaszyfrowany, w kopercie, do której klucz leży poza serwerem, offline. Trzymasz dowód, ale go nie otwierasz. Koperta otwiera się dopiero wtedy, gdy naprawdę zrobi się spór i ktoś każe złożyć oś czasu podpisu. Na co dzień masz pewność, że dokument się obroni, i spokój, że nie siedzisz na cudzych danych wrażliwych.
Wróćmy do tamtej klientki z „to nie mój podpis". Tym razem pod jej zgodą siedzi jej własny nacisk i rytm ręki z konkretnej minuty. Krzywą na szkle narysuje każdy, tego już nie. Ile takich „ja nic nie podpisywałam" usłyszałabyś jeszcze, gdyby każda wiedziała, że tablet zapamiętał rękę, nie obrazek?
Rozwijaj swój salon z Belmirą.
Kalendarz online, rezerwacje, kartoteki klientek, przypomnienia i statystyki — w jednym miejscu.
Załóż salon za 0 zł →