Nie ma konta, maila ani własnego numeru. A wizyty ma jak dorosła. Od dziś umawia ją mama, jednym kliknięciem.
Wizyta jest, klientki nie ma
Powiedzmy, że mama umawia się na paznokcie i przy okazji chce zapisać córkę na podcięcie włosów. Tyle że córka nie ma telefonu ani konta. Ma osiem lat.
Do wczoraj taki układ rozbijał się o formularz. System chciał numeru, maila, jakiejś tożsamości, a przecież jedyna tożsamość, jaką dziecko ma w salonie, to „córka pani Kasi". Zbudowałem więc system rodzinny. A w nim jeden dziwny kod, o którym opowiem za chwilę.
Podopieczni na koncie mamy
Na koncie klientki jest teraz zakładka „Moi podopieczni". Dodajesz dziecko raz, z imieniem i datą urodzenia, a przy rezerwacji wybierasz je jednym kliknięciem w pytaniu „dla kogo wizyta". Przypomnienia i kontakt zawsze idą na numer rodzica, bo to rodzic przyprowadzi.
W „Moich wizytach" od razu widać, która wizyta jest czyja: przy tych dziecięcych stoi „🧒 Wizyta dla: Hania". A dzieci zapisane wcześniej w kartotekach salonów zaczytują się na konto rodzica same.
Po stronie recepcji
Dzwoni mama? W oknie „Dzwoni klient" recepcja widzi od razu całą jej rodzinę i umawia dziecko od ręki, bez wypytywania o wszystko od zera. Podopiecznego można też dodać prosto z okna wizyty, w trakcie rozmowy.
Karta rodzica w kartotece pokazuje rodzinę i najbliższe wizyty dzieci, a przy dacie urodzenia widać oznaczenie, że to osoba nieletnia.
Ten dziwny kod
Obiecany kod. Największe ryzyko takiego systemu jest ciche: dane zaczynają się rozjeżdżać. W salonie jest karta „Hania", na koncie mamy jest „Hania" i po roku nikt nie wie, czy to ta sama Hania.
Dlatego tożsamość dziecka mieszka na koncie rodzica, salon prowadzi swoją kartę, a łączy je stały link po numerze, nie po imieniu. Każde dziecko dostaje kod w rodzaju BB-584198, widoczny dla obu stron.
Rejestr czarno na białym
Na koncie rodzica jest pełna historia wizyt każdego dziecka, ze wszystkich salonów. Był, nie był, wizyta odwołana albo nieobecność, bo to dwie różne rzeczy. Przy zakończonych kwota i sposób płatności, na dole suma. Wszystko czarno na białym, żeby nie było sporów z gabinetem.
Z tej historii odwołasz wizytę dziecka albo ją przełożysz, a przy przełożeniu stara wizyta znika dopiero wtedy, gdy nowa jest potwierdzona. Termin nie ucieka w trakcie zmiany.
Ile dzieci Twoich klientek żyje dziś w zeszytach i na karteczkach przy recepcji? No właśnie. Może czas je przepisać, ostatni raz.
Rozwijaj swój salon z Belmirą.
Kalendarz online, rezerwacje, kartoteki klientek, przypomnienia i statystyki — w jednym miejscu.
Załóż salon za 0 zł →