Moja żona klika lepiej niż ja

Andrzej z Belmiry · 12 lipca 2026 · 3 min czytania

Moja żona klika lepiej niż ja

Za oknem deszcz i zimno, na stole herbata, a my klikamy po całej aplikacji. Ona znajduje, ja poprawiam. Oto co z tego wyszło.

Deszcz, herbata, dwa laptopy.

Za oknem leje i jest zimno jak na lipiec. Siedzimy z żoną przy stole i klikamy po całej aplikacji. Ona wchodzi wszędzie tak, jak wchodzi klientka albo recepcja: bez instrukcji, bez taryfy ulgowej. Ja siedzę obok i notuję wszystko, co ją zatrzymało choć na sekundę.

Z takiego dnia wychodzi więcej niż z tygodnia samotnego programowania. A najlepszą rzecz, jaka dziś powstała, zostawiam na koniec, bo zasłużyła na osobne miejsce.

Kalendarz dostał nowe ubranie.

Widok, w który salon patrzy najdłużej, powinien być najładniejszy. Od dziś kalendarz ma świeży, jaśniejszy wygląd: czytelniejszy nagłówek tygodnia, podsumowania dnia w pigułkach i pastelowe chipy wizyt.

Do tego drobiazg, który robi robotę: najeżdżasz na wizytę i wyskakuje karta z najważniejszymi informacjami, bez klikania. A jak masz duży zespół, zaznaczysz wszystkich pracowników jednym przyciskiem zamiast odhaczać po kolei.

Wyszukiwarka przestała się gubić.

Po stronie klientek poprawiliśmy szukanie salonu. Miasto jest teraz zawsze widoczne, podpowiedzi nie zasłaniają ekranu na telefonie, a aplikacja umie zapytać o lokalizację i pokazać to, co najbliżej.

💡 Jest też coś dla salonów z mniejszych miejscowości: gdy w mieście nie ma jeszcze gabinetów z danej kategorii, klientka widzi najbliższy salon tej samej kategorii w okolicy. A salon, który wejdzie tam pierwszy, ma całe miasto dla siebie.

Rezerwacja prowadzi za rękę.

Umawianie wizyty przewija się teraz samo do kolejnego kroku po każdym wyborze. Wybierasz usługę, ekran sam schodzi do osoby. Wybierasz osobę, zjeżdża do terminu. Drobiazg, ale na telefonie czuć różnicę od razu.

Odwołanie wizyty też zrobiło się cieplejsze. Zamiast zimnego „czy na pewno?" aplikacja proponuje wybór: może przełożyć zamiast odwołać? Część terminów da się w ten sposób uratować.

Obiecana najlepsza rzecz: „Dzwoni klient".

Znasz tę scenę: dzwoni telefon, a Ty z lakierem w jednej ręce szukasz zeszytu, kalendarza i cennika naraz. Od dziś w pasku kalendarza jest przycisk „Dzwoni klient".

Jedno kliknięcie i masz przed sobą szybką pomoc recepcji. Wpisujesz numer albo imię i widzisz, kto dzwoni, z możliwością umówienia od razu. Pytanie o zabieg? Druga zakładka: cena, czas trwania, przygotowanie do wizyty i przeciwwskazania, wyróżnione tak, żeby niczego nie przeoczyć przez telefon.

Recepcja odpowiada na bieżąco, klientka nie czeka, nic nie ginie. Z całego deszczowego dnia to jest rzecz, z której jestem najbardziej dumny.

A żona? Już zapowiedziała, że w przyszłym tygodniu siada do testów jeszcze raz. Trochę się boję, co znajdzie.

Rozwijaj swój salon z Belmirą.

Kalendarz online, rezerwacje, kartoteki klientek, przypomnienia i statystyki — w jednym miejscu.

Załóż salon za 0 zł →

Czytaj dalej.